Gdyńskie przygotowania
fotografia za: am.gdynia.pl
..
Jak donosi “Dziennik Bałtycki”, miasto Gdynia postanowiło odpowiednio przygotować się do odbywających się w jeden weekend dwóch największych imprez lata - The Tall Ships’ Races i naszego Open’era. O rozmaitych konsekwencjach współbytności tych wydarzeń pisaliśmy już wcześniej - ponowimy zatem tylko apel o odpowiednio wczesne zadbanie o miejsce do spania w trakcie festiwalu. Całość artykułu znajdziecie tutaj, my zacytujemy tylko najważniejsze naszym zdaniem akapity:
Sprawa jest istotna, bo w ostatnich dwóch latach, choć zlot żaglowców nie był organizowany i uporać trzeba było się tylko z fanami muzyki, zabezpieczenie dojazdu na lotnisko zakończyło się kompletną klapą. Dantejskie sceny na drogach do Babich Dołów miały miejsce szczególnie w ubiegłym roku. Fani muzyki mdleli w przeładowanych autobusach komunikacji miejskiej, bo te były blokowane przez samochody i stały w upale, w godzinnych korkach. Wielu widzów rezygnowało z takiej przejażdżki i wolało pokonać nawet kilka kilometrów piechotą. Fani muzyki narzekali też na słabe zabezpieczenie ul. Zielonej, prowadzącej do lotniska i zbyt małą liczbę mundurowych. Mimo, że ulica była zamknięta przez policję, a funkcjonariusze wpuszczali tylko mieszkańców, doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy pijany kierowca potrącił samochodem jednego z festiwalowych gości.
To, że bywało bardzo różnie, to wiemy. Istotniejsza jest jednak nadchodząca edycja Open’era - jak rozwiązać komunikacyjny galimatias?
Konkretne pomysły, co zrobić, aby dojazd na festiwal kolejny raz nie stał się dla widzów dramatem, mają z kolei przedstawiciele ZKM. Firma już szykuje się, aby ściągać na początku lipca dodatkowe autobusy. - Dysponując taborem tylko gdyńskich przewoźników na pewno sobie nie poradzimy - mówi Marcin Gromadzki, rzecznik firmy. Gromadzki dodaje, że w sprawie dojazdu na festiwal trzeba odważnych pomysłów. - Warto rozważyć wytyczenie dwóch osobnych tras dojazdowych dla autobusów i samochodów - mówi Gromadzki. - Wtedy te drugie nie będą blokowały pojazdów komunikacji miejskiej, które powinny mieć przecież priorytet. Fachowcy z ZKM podkreślają, że w takim wypadku prawdopodobnie dużo szybciej będzie można dojechać na lotnisko autobusem, niż samochodem, więc wiele osób pozostawi auta w domu, nie chcąc stać w korku i kombinować z szukaniem miejsca do parkowania. Może to tylko usprawnić ruch. - Warto też tak wyznaczyć punkt kontroli samochodów osobowych, wjeżdżających na ul. Zieloną, aby nie blokował autobusów - mówi Gromadzki. - Dotychczas kierowcy wykłócali się z policjantami, blokowali trasę, a autobusy czekały. Ul. Zielona była zamykana tylko do momentu rozpoczęcia imprezy, potem samochody kompletnie ją blokowały.
Cóż, brzmi nieźle. Z tym, że najłatwiejsze do zrobienia będzie ściągnięcie dodatkowego taboru - a jak wiemy, to raczej nie rozwiąże naszych problemów, widzieliśmy przecież nieraz stojące rządkiem autobusy, bezużytecznie czekające na swoją kolej. Artykuł “DB” nie kończy się jednak zbyt optymistycznie:
Czy takie rozwiązania są realne, nie chciał wczoraj zdradzić Zdzisław Kobyliński, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności w gdyńskim magistracie. To on właśnie koordynuje drogowy plan.
- Za wcześnie o tym gdybać - mówi Kobyliński. - Komplikacje jednak mogą być, bo autostrady na lotnisko do lipca nie wybudujemy.
Nie wiemy, czy rzeczywiście za wcześnie. Wiemy za to, że od edycji 2006 co roku obniża się jakość transportu autobusowego na teren Open’era i z powrotem. Cieszy nas, że wreszcie dostrzegają to przedstawiciele bezpośredniego organizatora tego transportu, ale jednocześnie zastanawiamy się, czy w tym roku doczekamy się, by ten system funkcjonował w pełni dobrze. Może bliżej festiwalu będzie nas stać na więcej niż urzędowy (nomen omen) optymizm.
A co do optymistów, to jutro po 20-tej ponownie Ziółek w Trójce.
marzec 18th, 2009 at 13:56
A ja mieszkam 15 minut piechotką od głównej bramy :P:P:D:D Nie mniej jednak współczuję
marzec 18th, 2009 at 14:57
No, zobaczymy, co wymyślą. Ja i tak autobusami będę jeździć, fajnie by było jakby poprawiło się choć trochę.
marzec 18th, 2009 at 16:54
autobusy ważna rzecz, ale może warto tez pomyśleć o SKM i dodatkowych kursach
to dopiero był horror.
Z tego też względu w tym roku wybieram pole namiotowe.
marzec 18th, 2009 at 19:46
Aphex Twin w Krakowie i co Pani na to Pani Agnieszko da sie sprowadzić przełomowych tworców muzyki ktorzy jeszce nie grali w PL na letni festival co
i co Pan na to Panie Mikołaju eee lepiej kolejny raz BJ ech szkoda albo Pendulum z którego sie śmieje cały DNB świat
mimo wszytko pozdrawiam i karnet juz mam z przyzwyczajenia trochę
pzdr
upalny
marzec 18th, 2009 at 20:45
dobrze gada, polać mu
marzec 18th, 2009 at 21:10
Ma sporo racji, ale z drugiej strony z Sacrum Profanum taki letni festiwal, jak ze mnie maharadża. I hehe, w sumie wolę Aphexa tam niż na Open’erze, gdzie na mainie by zginął, a w namiocie byłoby dziwnie mieć artystę o takiej popularności. Teraz pytanie, czy AFX nie da ciała w tym Krakowie. Ale tym już Open’er nie musi się martwić, czy to dobrze, czy źle.
marzec 18th, 2009 at 21:19
A do tematu: racja, że z tymi autobusami powoli coraz gorzej. Co prawda trochę to wina ludzi, którzy nie potrafią zachować się normalnie, ale niektórzy w Gdyni chyba zatrzymali się w myśleniu o logistyce na etapie, gdy Open’er był połowę mniejszy. Plus więc choćby za to, że do kogoś dotarło, że to już nie jest ten festiwal z 2005 czy 2006.
marzec 19th, 2009 at 07:49
@ roman
ale i na ten i na inne festivale trzeba sie nagimnastykowac zeby sprowadzic artystow no i SC profanum wygrywa w kategori artysta roku/ wydarzenie roku a opener 2009 to takie podtrzymanie tradycji wyjazdu do Gdyni przyjemnie bo przyjemnie ( jade ze ślaska ) ale rozgladam sie i szukam czy blizej nie ma lepszej alternatywy, na spokojnie jeszcze nie w tym roku ale jak tak dalej pojdzie obsada hofa to hmmmmmm nie ten kierunek rozwoju jak dla mnie. Prosty przykład porownaj lajnap z Bjork, BB np do tegorocznego fajnie ze indie jest modne ale czy jest wartościowe ;).
bardziej chodziło mi o to że jest jeszcze wielu wielu artystow ktorzy tworza od lat nowatorska pzrelomowa muzyke nie sa gwaizdkami jednego sezonu hajpowanymi przez prase z UK i ginacymi po roku. Wiec moze po raz kolejny BJ nie jest najlepszym wynalazkiem i generalnie malo cieszy …
Ok sacrum profanum nie jest “letnim festivalem” w sensie letnim
Pzdr
upalny
ps czemu AFX a mainie by zginął ??? muzycznie by sie obronił doskonale !!! a jezeli potrzebujesz WIDZIEC artyste i opowiadac ze WIEDZIALES go to hmmmmm
marzec 19th, 2009 at 08:33
Nie chodzi o to, czy widzę artystę, bo tego nie potrzebuję. Ja z jego dźwiękiem widzę go zdecydowanie w zamkniętej przestrzeni (choć to też zależy, JAKI set by grał, bo wiemy, że grywa różne). Może być nawet spora (taka w końcu będzie w Kraku), ale to nie jest typ taki jak Orbital, który nadaje się nawet na stadiony.
W tym roku mam parę swoich perełek: BSS, Emiliana, Fat Freddy’s Drop czy wreszcie Thievery Corp (!). Na mainie świat się nie kończy. Choć na pewno na BJ, nad którymi się pastwisz, pójdę, bo nowa muza od nich mi pasuje, a koncerty robią genialne jak mało kto.
marzec 19th, 2009 at 10:38
nie bylo moim zamiare pastwic sie nad BJ wiec dam im spokoj i inny dobry przykład powielania Prodigy oni maja juz chyba bilet miesieczny na przeloty do PL wiem wiem nowa plyta ale co to za plyta ( moze jak ktos nie zna ich wczesniejszych to moze mnie tu zakrzyczec ze prodigy to killer festivalowy i ze sie sprawdza ale ja juz ich zobacze po raz 3 wiec raczej mnie nie zaskocza ) to tyle w temacie powielanie i zapraszania po raz kolejny tych samych gwiazd. Co do twoich perełek to ok oczywiscie zgadzam sie ze dzieki hof mozna uslyszec pare ciekawych zespolow ( i sie mocno zdziwic na + jak ja Jayem Z rok temu ) ale po raz kolejny zwracam uwage na lajnapy z poprzednich lat i tu sie chyba zgodzisz ze wieksze dreszcze wywolywala Bjork czy BBoys ( z hedlajerow bo pozostałe sceny tez wygladaly lepiej Vadim, Fiszersponer, Cocorosie … ) BTW Thievery Corp zbiera tak kiepskie recenzje po ostatnich dokoananiach ze nie wyciagajmy ich moze jako zalety hof2009
no i najsmutniejsze jak zobaczysz kto gra dookola polski to tym dotkliwiej odczujesz slabosc powtarzania gwiazd w Gdyni ( np RATM, FNM, nie wspomne juz o Radiohead bo to juz nudne a poza tym ile mozna na nich czekac 
- i oczywiscie nie moglbym nie skorzystać z takiej okazji i nie pozdrowić Pani Redaktor co niniejszym czynie - Pozdrawiam Pani Agnieszko
tak czy srak do zobaczenia na festivalu
marzec 19th, 2009 at 11:26
Cóż, AFX też ostatnimi czasy raczej cięgi zbiera
No i ta edycja ma i tak więcej “nowości” niż poprzednia. I nie każde “indie” to szit, Arctic Monkeys akurat połączyli uznanie krytyki z popularnością. Nie do końca moja brocha, ale pewnie się przejdę, bo podobno koncertowo dają radę. W 2007 był zaś ten problem, że zaraz za tymi legendami line-up szybciuteńko się kończył. (I mimo mojej miłości dla Björk czy Sonic Youth, najbardziej bym chciał, żeby wrócili LCD Soundsystem) Nic, z tym narzekaniem na Open’era to pewnie i tak wszystko się ostatecznie sprowadzi do kasy. Więc może za parę lat doczekamy się line-upu, który połączy popularność wykonawców z szerokim sięgnięciem po ciekawsze i świeższe rzeczy. Tego sobie i Tobie życzę
marzec 19th, 2009 at 11:38
pokaz te ciegi AFXa
nie chce sie wdawac w ocene poszczególnych kapel z danego gatunku ale jest powszechna prawda przewijając sie po rożnych forach ze ten lajnap jest najsłabszy a juz nie daj boze spojrzeć co sie dzieje poza granicami uuuu boli
doczekamy albo zmienimy w tym roku to jeszcze byl rozpęd z lat ubiegłych ale co bedzie dalej …
ciekawsze i swiezsze rzeczy o to by bylo ok no i moze bez podpierania sie na sile osobami z ktorymi P. Mikołaj rozmawial przez telefon i ktorzy chwalili tegoroczny lajnap ;))))))))))))))))))
milo sie wymienia uwagi pozdrawiam
marzec 19th, 2009 at 12:08
Aphex niewiele wydaje, jego ostatni album spod tego szyldu (Drukqs) został przyjęty chłodno. Serie Analord to też bardzo “hit or miss”, choć jak kompilację z tego wydał, to już było lepiej
Swoimi setami w ostatnich latach też potrafi zachwycać i rozczarowywać też (znajomi w UK mieli okazję być parę razy, ech, ten mój brak mobilności), w sumie ciekaw jestem jak się spisze w tym roku - przed Krakowem już będziemy mieli wieści z wielu innych miejsc w Europie.
Open’er 2009 najsłabszy? Gdzie tam, już jest lepiej niż w zeszłym roku. Poza tym to w dużej mierze kwestia gustu i to oddalanie się festu od czyjegoś gustu to niekoniecznie nic złego (ja w sumie od początku nie do końca tu pasowałem), gdy się spojrzy szerzej. A jak się popatrzy, co się dzieje/działo poza granicami, to absolutnie WSZYSTKIE edycje Open’era były do niczego, podobnie zresztą jak olbrzymia większość polskich imprez. Tylko powołaj do życia taką imprezę praktycznie bez zaplecza w postaci rynku fonograficznego (artyści nie są specjalnie chętni promować swoje płyty w kraju, w którym sprzedają się ich setki sztuk zamiast dziesiątek tysięcy) i z ludźmi, których nie stać na karnet za 600-800 zeta (a potrzeba by takiej rzeszy ludzi, która przyjeżdża teraz na Open’era, by ją było stać na tyle). Tańsze są bardziej sprofilowane imprezy (jak np. Melt), ale to zupełnie nie ta kategoria i nie ma ich jak porównywać.
A w sumie co do tego, co robi Ziółkowski, to heh - skoro mu się karnety fantastycznie sprzedają (a tak jest mimo gadaniny na forach), to chyba martwić się nie musi. A nam jak w końcu nie będzie w ogóle pasić line-up, pozostanie ruszyć tyłek za granicę. Jak się ma dość lat, dość znajomych i dość kasy, to żaden problem. W sumie chyba to w końcu zrobię, a na Open’era i tak zawitam. Lubię to miejsce, atmosferę i tych ludzi
Dobrze, że jest. Gdziekolwiek by nie dryfował. Pozdro dla wszystkich!
PS. Tylko zróbcie porządnie te autobusy i SKM-ki, Gdynio i PKP! Że tak na koniec do pierwotnego tematu wrócę