Czwartek za nami


fotografie za: last.fm
.

Pierwszy dzień Heineken Open’er Festival 2009 odszedł już do przeszłości. Całkiem nieźle sprawdził się jako rozgrzewka przed kolejnymi dniami muzycznego święta w Gdyni.

Headlinerzy festiwalu, Arctic Monkeys, zebrali dość zróżnicowane recenzje, ich koncert na scenie głównej Open’era dwukrotnie został przerwany przez problemy techniczne, jednak to nie one, a zdystansowany stosunek muzyków i spora ilość nowego, nieznanego materiału były zwykle wymieniane jako minusy występu. Po stronie plusów widniały zdecydowanie perfekcja wykonania, jak i taneczne petardy jak “I Bet You Look Good On The Dancefloor” czy “When The Sun Goes Down”.

Po Arctic Monkeys scenę główną we władanie wzięli Basement Jaxx, prezentując przez ponad półtorej godziny taneczny set, który poderwał publiczność licznie zgromadzoną pod sceną. Zdarzyły się też głosy narzekające na małą ilość zagranych hitów czy zbytnią jednostajność muzyczną koncertu, ale były one jednak w mniejszości.

Bardzo dobre przyjęcie miały za to oba koncerty gwiazd sceny namiotowej. Najpierw zagrali uroczy Szwedzi z Peter Bjorn and John, których zaskoczyły chyba ciepłe reakcje gdyńskiej publiki. Udowodnili też, że nie są zespołem jednej piosenki, nawet jeśli najjaśniejszym punktem koncertu było właśnie fenomenalnie wykonane “Young Folks”. Late Of The Pier za to zademonstrowali dynamiczny, 45-minutowy zestaw utworów, nie zostawiając namiotowej publiczności za wiele czasu na wytchnienie.

Nie należy również zapominać o szeregu polskich artystów, choć ich występy wzbudzały mniejsze emocje niż  koncerty gwiazd, to The Car Is On Fire czy Renton potrafili jednak zgromadzić sporą publikę (co częściowo mogło wynikać z  dość ubogiej oferty koncertowej we wczesnych godzinach festiwalowego dnia). Najciekawsze rzeczy jeśli idzie o Polskę działy się jednak na scenie Alter Space, z niezmiennie polecanym przez nas Wojtkiem Grabkiem na czele.

W piątek festiwal rusza na dobre. Na głównej scenie pojawią się Gossip z charyzmatyczną Beth Ditto na czele, młodzi panowie z The Kooks i stary wyjadacz Moby. W namiocie zagra młoda brytyjska gwiazda Duffy i nieprzewidywalni Crystal Castles. Zobaczymy, jakie wrażenie zostawi Open’era dzień drugi…


7 Responses to “Czwartek za nami”

  1. frota Says:

    Basement dla mnie to rozczarowanie, a pozytywne zaskoczenie - Arctic ;)

    jutro większa porcja fotkę na Blackboxphoto.pl bo dziś ledwo żyję :(

  2. maykee Says:

    Moby zmiażdżył atmosferą na koncercie !

  3. Pepino Says:

    CC i kooksi najlepsi jak do tej pory !!!!!

  4. Glounce Says:

    pierwszego dnia najlepsi byli.. Peter Bjorn & John. Skinny Patrini też całkiem spoko, ale nie widziałem do końca

  5. Gustaw Says:

    Co do pierwszego dnia
    Arctic Monkeys mnie rozczarowali- nagrania idealnie takie same jak na albumie… Tak jakby mieli nad sobą menedżera, który mówi “Róbcie jedno i to samo, pieniądze same przyjdą”. Prąd wysiadł- ok, przeżyje ale zero kontaktu z publicznością i jakby takie nijakie to wszystko. A spodziewałem się bomby.

    Basement Jaxx- świetnie zagrali, muzyka idealna do tańczenia. Wokale bardzo dobrze, trzeba przyznać.

    Koncert wieczoru? ŁĄKI ŁAN. Kto nie był niech żałuje, genialny zespół (chyba najlepszy koncertowy zespół w Polsce, i nie przeginam w tym momencie). Publiczność tańczy będąc w szoku- zespół poraża swoim talentem muzycznym oraz choreograficznym (gąsienica, kwiaty, przebrania, teksty)… Dało kopa na cały festiwal !

  6. dabb Says:

    Fakt, mnie też AM rozczarowali.
    Za to dużym plusem był występ Basement Jaxx. Wystarczyło popatrzeć na tańczący tłum.
    Poza tym jak najbardziej pozytywny koncert Carsów.
    Występ dna? Napewno ŁĄKI ŁAN chociaż nie udało mi się być na całości.
    Poza tym Skinny Patrini. Niesamowicie energiczny występ, no i niezłe teksty.

  7. Necro_feel Says:

    Arktyczni zupełnie nie liczyli się z publiką, po prostu odgrywali utwory z albumów. nuda.
    Basement dał żywiołowy koncert, może kilku utworów zabrakło, ale bawiłem się wyśmienicie.
    Late Of The Pier - mistrzostwo świata, zagrany na wielkim luzie, ale równocześnie z ogromnym wyczuciem, w pewnego rodzaju transie. Genialnie!
    No i Łąki Łan, prawdziwa rewelacja!!

Leave a Comment