Potężna sobota

fotografie za: last.fm
.
Minęły już 3/4 Open’era 2009. Sobota była dniem sporego zamieszania, bo ze względu na opóźnienia lotów konieczne było dokonanie pewnych roszad w line-upie. I tak Madness, którzy mieli otwierać zagraniczny skład sceny głównej, wylądowali (nomen omen) na scenie world, gdzie o 21 dali świetny koncert. Faith No More wystąpili już planowo, przeganiając deszcz scenicznym ogniem i mocą hipnotyzującej osobowości Mike’a Pattona. Potężnie rozbrzmiali też Pendulum, energetycznym setem zamykając skład maina.
W namiocie najpierw duży ładunek ciepła przekazała Emilíana Torrini, po niej nastąpił zaskakująco dobry występ White Lies, zaś najlepsze zostało na koniec - fenomenalny, bardziej taneczny względem albumowej twórczości koncert dała francuska formacja M83.
Na scenie world w wyniku zamieszania na mainie również sporo się zmieniło. Nieco opóźniony Q-Tip godnie obronił honor hip-hopu, zaś pierwotnie mający otwierać scenę Polacy z Village Kollektiv zamknęli skład, w wyniku czego koncert Buraka Som Sistema został przeniesiony na niedzielę na 19:30.
Z polskich koncertów poza “dużymi” jak Fisz Emade czy Izrael, tradycyjnie wymienimy też mniejsze nazwy - świetnie zapowiada się polecany przez nas Kamp!, chłopcy mimo wczesnej pory udanie rozgrzali publiczność na scenie namiotowej, wspomnimy też dwie skrajnie różniące się formacje ze sceny Alter Space: energetyczne Betty Be i fenomenalną, pełną uroku polsko-ukraińską Dagadanę.
Niedziela to dzień koncertów trzech headlinerów festiwalu: Kings Of Leon, Placebo i The Prodigy, a przed nimi na scenie głównej zobaczymy Lily Allen.
W namiocie wystąpią Priscilla Ahn i The Ting Tings, zaś na scenie world przeniesieni z soboty Buraka Som Sistema, a także Santigold i Jazzanova.
Polecamy zabawę do rana, bo następna okazja będzie dopiero za rok!
lipiec 6th, 2009 at 12:52
kings of leon mnie zawiedli.
lipiec 6th, 2009 at 16:53
A mnie nie. Byli świetni! Zabrakło mi tylko Cold desert.
lipiec 6th, 2009 at 18:48
Zenujace bylo to, ze zamowilem jedzenie wegetarianskie w jednym z punktow i znalazlem kawalek boczku.
lipiec 6th, 2009 at 19:50
Madness pokazali, że brytyjskie SKA potrafią grać nawet dinozaury. Genialny koncert, ludzie się bawili nawet w oddali +super neony na scenie.
Faith No More z Pattonem WYMIETLI. Nic dodać nic ująć- super. Solówki gitarowe były kończone dość dziwnie (pół tonu niżej i dopiero potem slajd na właściwy ton) ale może tylko ja to słyszałem. Wokal genialny!
Kings Of Leon… cóż wielu ludzi rozczarowali… Nie zapominajcie jednak, że to jest festiwal i chłopaki nie mogą dać z siebie wszystkiego bo nie mogą wymagać wszystkiego od publiczności. Wg mnie świetny koncert, kontakt z publicznością nawiązany szybko, który po czasie zamienił się w istny seks - naprzemienne wrzaski tłumu “KINGS OF LEON!” i słowa Caleba “You’re absolutly amazing”. Podobał mi się ich występ, jednak chciałbym usłyszeć ich na samodzielnym koncercie.
lipiec 7th, 2009 at 00:33
Świetny show Faith No More, a po nich przegenialny koncert Pendulum - mój festiwalowy numer jeden!
lipiec 8th, 2009 at 10:40
Najlepszy koncert soboty to jednak wg mnie (co zaskakujące) White Lies. To było absolutnie fantastyczne wydarzenie. Żałuję tylko, że przez to nie obejrzałem FNM, którego słuchałem 20 lat temu
A w sobotę postawiłem na młodziaków, którzy urodzili się w roku wydania Real Thing! Ci, którzy byli na WL potwierdzą - tam było to coś czego szukamy w koncertach: chemii między artystą a publiką.