BOO poleca: Tinariwen, Pink Freud i The Hives!


fotografie za: last.fm
.

Wiemy, że wielu z Was jest już w Gdyni (sami widzieliśmy!) (zgodnie z uwagą jednego z naszych czytelników - widzieliśmy też budkę info/opaskową, nie przed dworcem, a w punkcie odjazdu open’erowych autobusów), ale obiecaliśmy ostatni odcinek naszego cyklu, zatem dotrzymujemy słowa. Do dzieła zatem:

TINARIWEN

Skąd: piaski Sahary, Mali.
Jaki staż: debiut płytowy w 2001, cztery płyty na koncie, ale grają od kilku dekad.
Gdzie i kiedy: scena world, czwartek, 0:30.
Ważne utwory: „Cler Achel”, „Lulla”, „Matadjem Yinmixan”

Postanowiliśmy zaprotestować przeciwko wykpiwaniu jednej z najciekawszych kapel na Open’erze 2010. I nie chodzi tutaj nawet o wielkie uznanie krytyków muzycznych, wizyty na prestiżowych festiwalach (w tym roku zaraz po Open’erze odwiedzają m.in. Roskilde) czy pochlebstwa ze strony wielkich postaci świata muzycznego. To po prostu kawał dobrego blues rocka, szczera muzyka, której korzenie są na wskroś afrykańskie, ale jednocześnie nijak nie brzmi ona dla nas obco. Tak też można śpiewać, tak też można korzystać z gitar. Jeśli tylko stwierdzisz, że nie masz ochoty na taneczne party w wykonaniu Groove Armady czy 2 Many DJ’s – sprawdź ich.

PINK FREUD

Skąd
: Gdańsk, Polska.
Jaki staż: debiut w 2001, cztery studyjne albumy.
Gdzie i kiedy: scena world, niedziela, 20:30.
Ważne utwory: „Dziwny Jest Ten Kraj”, „Mademoiselle Madera”, „Jazz Fajny Jest”.

Gwiazda improwizowanego jazzu z Trójmiasta. Na Open’erze już grali, byli świetni, teraz przyjeżdżają z nową, znakomitą płytą. „Monster Of Jazz” to wielowątkowa i wielobarwna mieszanka dźwięków, gdzie jazz staje się tylko jednym z elementów większej całości. Wymieszanie gatunków to jeden z oczywistych atutów Pink Freud, ale jeszcze większym jest ich forma sceniczna. Powiedzieć, że dają radę, to jak powiedzieć, że na Saharze jest sucho. Są fantastyczni, wyśmienici, wyborni, tu-wpisz-kolejny-pozytywny-epitet, zatem warto wpaść choćby na pół godziny. A potem rozejrzeć się za ich płytami.

THE HIVES

Skąd: Fagersta, Szwecja.
Jaki staż: debiut w 1997, cztery studyjne albumy.
Gdzie i kiedy: scena główna, niedziela, 20:00.
Ważne utwory: „Walk Idiot Walk”, „Hate To Say I Told You So”, „Won’t Be Long”.

Dość zabawne może się wydawać, że ostatnim polecanym przez nas zespołem jest zagraniczna gwiazda main stage, do tego nakładająca się z wymienionym wcześniej Pink Freud. Szwedzi z The Hives to jednak nie kolejne The Cośtams i kolejne grzeczne gitarowe piosenki o (lalala) miłości. To kawał prostego, surowego rockowego wykopu. Patrząc po ich strojach, można by pomyśleć, że to kolejny stonowany w emocjach Interpol – otóż przeciwnie, to jeden z bardziej żywiołowych scenicznie zespołów na naszym kontynencie. Czeka nas wybuch skondensowanej energii, zatem dajcie się ponieść!


7 Responses to “BOO poleca: Tinariwen, Pink Freud i The Hives!”

  1. Glounce Says:

    poszedłbym na Tinariwen gdyby grali w bardziej dogodnej porze :)

  2. balbina Says:

    To ja idę spać, z rana wyruszam, to tylko Wam powiem, że nie mogę się doczekać spotkania z Wami wszystkimi!!! Będzie cudnie!

  3. balbina Says:

    A żeby nie było, że nie na temat: na Hivesów idę pod scenę!!! :D

  4. emjot... Says:

    A ja juz namiot rozbiłem na przeciwko całodobowego=)A teraz jestem juz w domku=)Jutro Ogień.

  5. karola Says:

    WYBIERAM SIĘ TYLKO NA SOBOTĘ,BILET PLANUJĘ KUPIĆ PRZED WEJŚCIEM NA TEREN FESTIVALU,CZY BĘDĘ MOGŁA DOJECHAĆ AUTOBUSEM FESTIVALOWYM Z DWORCA Z GDYNI SKORO NIE BĘDĘ MIAŁA JESZCZE OPASKI?

  6. Glounce Says:

    tak

  7. szymon Says:

    1podobno wejscie pola jest jakos chujowo naokoło. stara bramka jest tylko dla technicznych. tak mi powiedział jakis pedał z ochrony przy kiblach. ŁÓDŹ!!!

Leave a Comment