BOO poleca: Yeasayer i Klimt!
- Posted by H. on czerwiec 26th, 2010 filed in Artyści

fotografie za: last.fm
.
Do Open’era już tylko 5 dni, wszystkie karty odsłonięte, ale pewnie nie wszyscy jeszcze zdecydowali się, na które konkretnie koncerty idą. Zatem głównie do tych, którzy mają wolne miejsca w swoim prywatnym timetable, kierujemy serię wpisów, która zakończy się dopiero przed samym festiwalem - a nuż ktoś wrzuci którąś z naszych propozycji do swojego odtwarzacza mp3 i w drodze do Gdyni zakocha się w jakimś zespole?
Omijamy headlinerów, interesują nas raczej propozycje zawieszone nieco niżej na festiwalowym plakacie - a często bardzo ciekawe. Codziennie będziemy prezentować po 2-3 zagranicznych i polskich wykonawców, których występy polecamy. No to sru:
YEASAYER

Skąd oni: Nowy Jork, Stany Zjednoczone.
Jaki staż: debiut w 2007, dwa albumy na koncie.
Gdzie i kiedy: scena namiotowa, czwartek, 21:00.
Ważne utwory: „2080”, „O.N.E.”, „Ambling Alp”.
Brooklyńska rewelacja, rozpięci gdzieś między elektronicznym popem, a folkową psychodelą. Na wydanej w tym roku płycie „Odd Blood” zaliczyli stylistyczną woltę – album to nieco nierówny, ale bardziej przebojowy od świetnego debiutu. Choć miewają też słabsze dni, są znani z wyśmienitych, energetycznych koncertów. Propozycja szczególnie dla otwartych umysłów, ale mają szanse poderwać do tańca wszystkich, no może poza die-hard fanami Pearl Jam, którzy w godzinie ich koncertu będą właśnie zaliczać szóstą godzinę kampowania pod sceną. Jeśli w trakcie kawałka „Ambling Alp” nie będziesz skakać, to prawdopodobnie jesteś martwy.
KLIMT

Skąd on: Sopot, Polska.
Jaki staż: debiut płytowy w 2008, jeden album na koncie.
Gdzie i kiedy: scena młodych talentów, piątek, 16:30.
Ważne utwory: „Spowiedź Syren”, „Dom Bez Ścian”.
Solowy projekt Antoniego Budzińskiego z trójmiejskiej Saluminesii, dla wielu znacznie ciekawszy niż twórczość jego macierzystego bandu. Klimt to prawie wyłącznie instrumentalne granie, oparte na zapętlonych gitarach, ścianach tychże gitar i specyficznym klimacie. Muzycznie przynosi na myśl Mogwai czy Explosions In The Sky, a zarzut o brak oryginalności może okazać się wyświechtany, bo post-rock zdaje się być gatunkiem skończonym, w którego hermetycznej formule zasadniczo powiedziano już wszystko. Klimt razem ze swym koncertowym zespołem zagra bardzo wcześnie, można będzie usiąść lub położyć się na trawie koło sceny, spojrzeć w niebo i po prostu odpłynąć.
czerwiec 26th, 2010 at 16:16
Yeasayer obowiązkowo! A Klimt nie wiem, trzeba sprawdzić, co gra.
czerwiec 26th, 2010 at 19:27
Yeasayer obowiązkowo [2]!
Youth Talent Stage napewno będę oglądał;)
czerwiec 26th, 2010 at 19:48
hmm..ciężki orzech do zgryzienia posiadam, gdyż pearl jam koncertowo wymiata:/
Nie jestem obyty w większych festiwalach, więc mam pytanie: opłaca się biegać np. 40 min na yeasayer’a i później na PJ??
czerwiec 26th, 2010 at 19:58
No musiałeś akurat Yeasayera chwalić? Trudniej będzie mi zdobyć miejsce przy barierkach teraz !
czerwiec 26th, 2010 at 20:13
Yeasayer są genialni, koniecznie, tylko jak pogodzić ich z Pearl Jam (zwłaszcza, że przenieśli namiot)? :/
czerwiec 26th, 2010 at 20:59
opłaca, chociaż Pearl Jam najlepszy na świecie po całości, omijać fragment to grzech
ale może zdążysz na Vedderowe parę słów po “polsku”… kurcze, chociaż Yeasayer też bym z wielką chęcią zobaczyła :/
czerwiec 26th, 2010 at 22:06
Argh, akurat jak już się pogodziłam z myślą, że mnie Yeasayer ominie… chyba bedę musiała przegapić kawałek PJ jednak -.-
czerwiec 26th, 2010 at 22:53
na PJ już raz byłem i wiem na co ich stać :)nie planuje opuszczać ani minuty..bo liczę, że 20 min. wystarczy spokojnie, żeby “zamienić” sceny;p waham się tylko, czy z Benem Eddie zaśpiewa na swoim, czy na jego koncercie..no i co z miejscówką..w Chorzowie byłem dosyć blisko sceny, natomiast po koncercie yeasayer’owym przepychanie raczej nie wchodzi w grę..ehh grzechy line-upu..
czerwiec 26th, 2010 at 23:35
jak już tak brać openerowa ochoczo odpowiada
to może wiecie jak wygląda scena tent??tzn. jej pojemność się zwiększyła w stosunku do poprzedniego roku?? obawiam się, że gdybym chciał choć na chwilę zahaczyć o cypress’ów to mogę się nie dostać na pavement :/
czerwiec 27th, 2010 at 00:51
Jeżeli byłeś na Selectorze którymkolwiek albo na Openerze rok temu, to powinieneś wiedzieć. Jeżeli nie - duży cyrkopodobny namiot, trudno to określić, warto ogarnąć na zdjęciach.
Dostanie się na Pavement nie powinno być problemem. Nawet jeżeli namiot będzie wydawał się przepełniony, to bardzo możliwe, że dalej jest trochę miejsca. Tak było np. na Duffy rok temu - na wylocie tłumy ogromne, a w środku stosunkowo luźno ;d
czerwiec 27th, 2010 at 10:00
i co wazne, namiot zostal powiekszony w porownaniu do zeszlorocznego ; )
czerwiec 27th, 2010 at 10:54
To będzie ten sam który był sceną CYAN na selectorze?
czerwiec 27th, 2010 at 11:51
Wczorajszy koncert Morcheeby potwierdził to co pisałem wcześniej: szaliczek i czapka na chłodne nadmorskie noce.
czerwiec 27th, 2010 at 11:55
@Anonim: robi się cieplej i Open’er nie jest nad samą wodą
/ @miko: tak, ale inaczej skonstruowany.
czerwiec 27th, 2010 at 12:05
Dzięki, tak właśnie sobie wyobrażałem, że niemożliwe, żeby była to taka konstrukcja jak na selectorze. Będzie zapewne w kształcie prostokąta?
czerwiec 27th, 2010 at 12:07
Właśnie tak.
czerwiec 27th, 2010 at 13:13
Tak, wiem…. ale czapka nie zajmuje więcej niż przeciwdeszczowe ponczo, a też może się przydać.
czerwiec 27th, 2010 at 19:04
Pytanie do starych wyjadaczy: czy można się zoopaskować już w czwartek mając bilet tylko na piątek. Czy też trzeba czekać do piątku?
czerwiec 27th, 2010 at 19:11
Musisz poczekać do piątku.
czerwiec 27th, 2010 at 19:11
Tak polecacie tego Yeasayera i w końcu zaciągnęłam - jacy oni są świeeeetni! Myślałam, że tylko Tricky i Groove Armada mnie interesują tego dnia, a tu taki zaskok
czerwiec 27th, 2010 at 21:12
H. załatw dla mnie Raveonettes w przyszłym roku : )
czerwiec 27th, 2010 at 21:26
Jedź na Offa w tym roku, jako i my jedziemy.
czerwiec 27th, 2010 at 22:22
Ty to tam masz pewnie jakieś akredytacje, immunitety, przepustki i darmowe lunche… A ja biedny nawet nie student a dopiero przyszłoroczny maturzysta, nie stać mnie… I stąd ta prośba. Zlituj się nade mną. Dzięki Ci będę składać i sławić Twe imię po wsze czasy jeśli tylko zrobić coś z tym postarasz się.
czerwiec 28th, 2010 at 18:31
Pearl Dżem mnie na szczęście w ogóle nie interesuje, a Yeasayer jest rewelacyjny, zwłaszcza pierwsza płyta!! Ale lećcie ludzie na Pearl jam, będzie więcej miejsca na yeasayerze!