Pierwszy dzień za nami


fotografia za: opener.pl
.

Open’er 2010 wystartował na dobre. Groove Armada tym razem postanowiła dla odmiany przywieźć piękną pogodę, która towarzyszła nam od momentu otwarcia bram.

Ale zanim Brytyjczycy wzięli we władanie główną scenę festiwalu, zagrał na niej Ben Harper (nieco spóźniony z powodu paskudnych korków w Trójmieście), który podjął się zadania rozgrzania publiki przed koncertem headlinera czwartku - zespołu Pearl Jam. Tłumy ludzi przyszły zobaczyć tę wciąż niezwykle popularną kapelę, która nie zawiodła swoich fanów, dając długi, zróżnicowany i dynamiczny koncert. Występująca po nich Groove Armada zaprezentowała się zgodnie z formułą znaną z ich najnowszej płyty - na styku gitarowego grania i tanecznego wykopu.

W namiocie znakomity koncert dała formacja Yeasayer, zaś występujący po niej Tricky w typowym dla siebie stylu starał się zmniejszyć dystans między artystami, a publiką, m.in. poprzez zaproszenie grupy ludzi na scenę. Kompletnie szalona zabawa wybuchła, gdy open’erowy namiot wzięli we władanie 2 Many DJ’s, wyśmienicie domykając bardzo udany festiwalowy dzień.

Scena world to rozbujany występ The Phenomenal Handclap Band i wyśmienity, klimatyczny koncert malijskiej formacji Tinariwen. Sukcesom zagranicznych grup zgrabnie próbowali dotrzymać kroku Polacy, z fenomenalnym show Łąki Łan na czele. W kompletnie odmiennej estetyce wyśmienicie poradzili sobie za to na innych scenach m.in. Indigo Tree czy Paula i Karol.

Dzień należałoby uznać za bardzo udany, gdyby nie pewne problemy natury organizacyjnej. Po raz kolejny okazało się, że gdyński system dowozu autobusami przy obecnej organizacji ruchu jest bardzo wrażliwy na jakiekolwiek zaburzenia czy wypadki i niekiedy ludzie musieli spędzać w autobusie dużo więcej czasu niż powinni. Kolejny raz włodarze miasta przeliczyli się z tym, że kosmetyczne zmiany pozwolą usunąć powracające problemy.

Bałagan panował też przy punktach wymiany biletów na opaski przed terenem festiwalu. Częściowo przez to, że publiczność nie posłuchała wezwań do wczesnego stawienia się na miejscu, a częściowo przez chaos organizacyjny na miejscu, trzeba było w końcu podjąć radykalną decyzję o wpuszczeniu części publiczności na teren Open’era bez opasek, wyłącznie na podstawie ważnego biletu.

Oby dziś obyło się bez organizacyjnych wpadek - czekają nas występy kolejnego headlinera festiwalu, Massive Attack, legendy indie rocka, grupy Pavement, niezrównanej Grace Jones, a to tylko mały wycinek piątkowych atrakcji.

Przyjeżdżajcie jak najwcześniej! Do zobaczenia!


10 Responses to “Pierwszy dzień za nami”

  1. eMJey Says:

    No :) Bo już myślałem że nic nie maźniesz :) Ciekawa relacja, ale żądnym szczegółów!

    2manyDjs pewnie wymiatali.

  2. abecadło Says:

    To, co się działo przy punkcie wymiany biletów ciężko nazwać bałaganem. Stałam w najkrótszej kolejce i czekałam 1,5h. Ludzie na chama wpieprzali się w kolejki, nieludzki ścisk i tłok. Ludzie zachowywali się jakby rzucili pomarańcze poza sezonem świątecznym. Gdybym nie złapała w pół jakiegoś gościa stojącego przede mną (za co mu raz jeszcze gorąco dziękuję) to bym chyba nie wyszła z kolejki w jednym kawałku. A co ochroniarze na to? ‘No ale co my możemy zrobić? (siada na krześle i popija colę)’

    Kupiłam bilet jednodniowy i spędziłam niewiele więcej czasu słuchając muzyki niż będąc w kolejce.

    Alter Art ma cholerne szczęście, że nie doszło do żadnej tragedii.

  3. Eva Says:

    Hejka! Zna ktoś może chociaż kilka nazw utworów puszczanych przez Gazella na Beat Stage wczoraj? Bardzo bym mi zależało na poznaniu chociaż kilku nazw, ponieważ trzeba przyznać, że wespół z Łąki Łan nieźle rozkręcali pierwszy godziny festiwalu :) Pozdrawiam i z góry dziękuje za ewentualne wskazówki!

  4. Gustaw Says:

    piszę z HoFa ; )

    no więc tak- wczoraj Vedder gadał po polsku i mu to pięknie szło : ) sam koncert też moim zdaniem super. Już podczas wystepu Bena Harpera Eddie pokazał sie na mainie i zaspiewal wspolnie jakis kawalek…

    Groove Armada moim zdaniem super : )

    Łąki Łan- zajebiste otwarcie festiwalu, ludzie świetnie się bawili (nawet goscie zza granicy!)

    Dziś genialnie otworzył dzień Die Andworld dając krotki (40-50 minut) ale przehipermegaruchliwoskokliwy koncert. Jak narazie no2 zaraz za PJ.

    Zaraz The Hives wiec bedzie wesolo.

    PS: zaraz po wejsciu na festa zobaczylem Ziółka i wzialem autograf od niego ; p a pozniej TVN24 zrobilo ze mna wywiad i jego czesc ukazala sie po 16 w teleodbiornikach milionow ludzi w calej Polsce : )) (moja mordka jest sławna)

    Wg mnie większy tłok niż w zeszłym roku ale to dobrze. Duzo wiecej ludzi zza granicy! A klimat… z roku na rok coraz lepszy!

    PS2: to co dzialo sie przy punkcie wymiany biletow to wina nieogarniecia ludzi. Zamiast tworzyc jedna kolejke ustawili sie wielka smierdzaca kupe i napierali ze wszystkich stron. Na dodatek zamiast tylko wymienic bilet, polowa osob wdawala sie w dialogi z obsluga zadajac dziwne i krete pytania z ktorymi nalezy udac sie do Informacji festiwalowej. No ale to nie znaczy ze AA jest bez winy- punkty powinny byc mimo wszystko wieksze, a wymiana powinna przebiegac sprawniej.

    Puki co, Open’er 2010 - 11/10 !

  5. szery Says:

    jeśli u ciebie zaraz gra The Hives to chyba jesteś na innym Heńku :)

  6. frota Says:

    Gustaw: nie JAKIŚ tylko Under PRessure.

  7. kasia Says:

    Nie boję się tego napisać już teraz. Pavement koncert festiwalu!

  8. scoopaster Says:

    a byłaś na Grace Jones?! To był koncert festiwalu! Skąd ta baba ma tyle energii? Najlepszy koncert na jakim byłem w życiu! Mam nadzieję, że będę mógł ją jeszcze kiedyś zobaczyć na żywo!!!!

  9. martin Says:

    za scoopaster: Grace Jones was the highlight of the festival ! najwiekszy moj pozytywny szok dotychczas.

  10. Open'erowicz Says:

    @ abecadło
    Jak tak tylko zapytam: o której wymieniałaś te opaski? Bo jeśli np. po 18:00 to sama jesteś sobie winna! To tak, jakbyś przyszła do piekarni po południu i jęczała, że nie ma ciepłych bułeczek. Proste: kto późno przychodzi, ten sam sobie szkodzi.

Leave a Comment