Sobotnie uderzenie


fotografia za: facebook.com, profil Skunk Anansie
.

Trzeci dzień Open’era 2010 przywitał fanów niezmienioną pogodą. Koncerty przed 21 miały zatem słoneczną oprawę, te po zmroku - księżycową. W zachodzącym słońcu energetyczny występ dała grupa Skunk Anansie. Reaktywowana w ubiegłym roku formacja poderwała w górę tłum pod sceną główną, a szeroki uśmiech Skin świetnie oddawał, jak bardzo była zachwycona reakcją Open’era. Idealny przykład, jak chemia między artystą, a publiką może działać na plus koncertu.

Headliner soboty, zespół Kasabian, został na początku zmuszony do nierównej walki z kiepskim nagłośnieniem, ale po kilku piosenkach wyszło na ich. Publiczności pod sceną podobało się tak bardzo, że kiedy zespół już ostatecznie po bisie zszedł ze sceny, część osób podjęła temat z “L.S.F.” i kontynuowała zabawę. W kategorii imprezy wielką klasę pokazali pocieszni Brytyjczycy z Hot Chip - zgodnie z oczekiwaniami przerobili swoje utwory w maszynę do tańca. Następnym razem nie będziemy tyle na nich czekać, wpadną z piątą płytą.

W namiocie zaczarowała Regina Spektor, wyraźnie zaskoczona (i speszona) entuzjastyczną reakcją tłumnie zgromadzonych widzów, który owszem, mieli smoka w postaci znajomości jej piosenek i nie zawahali się go użyć. Sorry, Reginko, to jest Open’er, tu nie ma, że nigdy tu nie byłaś i ludzie będą się ewentualine uprzejmie bujać. W odróżnieniu od genialnej Reginy, przeciętnie wypadli zamykający namiot Gorillaz Sound System, który zaserwowali bardzo przewidywalny set. Lepiej było wybrać scenę world i Matisyahu, który potrafił przekonać swoim występem także osoby, którym do reggae daleko. I do tego wprost nie mógł się rozstać z open’erową publicznością, grając wyjątkowo długo.

Z polskich wykonawców wyróżnienie wędruje dla Noviki (w tym za dystans do siebie - pamiętacie ten filmik? Tak, puściła go na Open’erze), bardzo dobrze zaprezentowali się również m.in. Bester Quartet czy późnonocna ekipa sceny Alter Space (zwanej też “namiotem koło świstaków”, choć to są tak naprawdę pieski preriowe, kochani) -  Kciuk & The Fingers i Merkabah, a L.U.C przekrojowym setem obronił się na main stage.

Nie chce się wierzyć, ale festiwal dobiega końca. Dziś zobaczymy po raz trzeci w Gdyni Jacka White’a, tym razem z The Dead Weather, czeka nas również szwedzkie uderzenie w wydaniu The Hives, klimatyczny koncert Kings Of Convenience i wielkie wydarzenie w postaci wspólnego koncertu Nasa i Damiana Marleya. No i ciekawe, jak tym razem poradzi sobie Fatboy Slim

Lecimy zagłosować! Do zobaczenia na festiwalu!


11 Responses to “Sobotnie uderzenie”

  1. eMjey Says:

    Hehe :) Cieszy to, że JAK ZWYKLE artyści są mega pozytywnie zaskoczeni publiką na Open’erze. My nie, w końcu The Best Major Festival in Europe. Już wiedzą dlaczego…

  2. Łysy Says:

    pozdro dla wszystkich widzów Matisyahu, szczególnie tych z lewej strony tuż przy scenie! Świetna zabawa, doskonały klimat!

  3. tsztsz Says:

    jakie były reakcje na wynik wyborów?

  4. eMJey Says:

    zależy o której patrzyli ;P Około północy Kaczyński wygrywał.

  5. jules cocavin Says:

    Eee, jeszcze się łudziłem w sobotę, że Kasabian “dali radę”. Ni hu-hu. Po Dead Weather to kolesie mogą Jackowi kawę podawać na bakstejdżu - jak zmienią image, żeby nie wyglądać jak pakistańskie Oasis. Brits can’t jump!

  6. the xx Says:

    BYŁO PIERDOLNIĘCIE! JACK WHITE!

  7. GreatBelow Says:

    Kasabian byli beznadziejnie nagłośnieni.

  8. Gustaw Says:

    a w przyszłym roku chcę do namiotu Amona Tobina !!!!!!! <3

  9. haho Says:

    Na Kasabian na początku było słabo z nagłośnieniem - a to wokal, a to instrumenty, ale w przeciwieństwie do Arctic Monkeys z 2009, gdzie przez kłopoty techniczne dramaturgia siadła kilka razy, Kasabian dali radę - takie jest moje zdanie…

  10. haho Says:

    A swoją drogą, to mam nadzieję, że więcej nie będzie takiej sytuacji, że wybory (jakiekolwiek) zbiegną się z Open’erem. Oczywiście głosowałem w trakcie - to mój obowiązek (m.in. dlatego, żeby później móc krytykować), ale zdecydowanie za dużo czasu w rozmowach, podczas spotkań towarzyskich, etc. poświęcaliśmy Bronkowi i Jarkowi… Bronek - nic szczególnego - król gaf i intonacji, Jarek - każdy ma swoje, wyrobione zdanie na temat tego człowieka…

  11. Gustaw Says:

    Ja postanowiłem dać moim głosem szansę na ujednolicenie władzy. PiS takową miał (na czele z Kaczorkami) i zmarnował. Czas na Platformę. Jeśli Ona nic nie zrobi to wypierdalam z tego kraju.

Leave a Comment